…bo nie wiem wciąż, czy warto o tym się jeszcze rozwodzić. Jestem przecież zupełnie nie na bieżąco, ci, co mieli wiedzieć już dawno wiedzą, a reszta i tak nie będzie szukać tego u mnie. A jednak cała sytuacja jest wcale dobrym przykładem, że nawet inteligentni (wciąż chyba jeszcze) ludzie potrafią czasem do reszty zgłupieć.
Nigdy nie rajcowały mnie wielkie, ani nawet małe, programowe dyskusje pomiędzy literackimi stronnictwami. Wydawało mi się też, że to już te nie czasy, że ludzie z tego wyrastają. Jakże dobrze więc, że istnieje taka Krytyka Polityczna, która potrafi wnieść trochę świeżego i ożywczego powietrza w moje skostniałe myśleniowo życie.
Panowie Piotr Marecki i Jaś Kapela, korzystając z gościnnej przystani KP, postanowili zapłonąć swą nieprzeniknioną erudycją, inteligencją i błyskotliwą ironią. I na cel swego ataku wybrali samego diabła, kwintesencję zgniłego konserwatyzmu, Marcina Świetlickiego. Szczerze mówiąc, średnią mam satysfakcję w kopaniu leżącego, szczególnie, jeżeli ktoś się w tak uroczy sposób sam przewraca, a na dodatek jeszcze umyślnie układa przed sobą skórki od banana. Mówię wam, ubaw po pachy, lepszy niż na filmach z Busterem Keatonem.
Pozwólcie, że ograniczę się do tylko najbardziej nabrzmiałych cytatów (bo ataki okołopolityczne są doprawdy małostkowe, a obśmiewanie kryminału jako gatunku komuś takiemu jak Marecki, zwyczajnie nie przystoi).
Paradne, że dla tej szumnej “nowej polskiej lewicy” spotkanie z poetą katolickim jest powodem, aby się “zrzygać i wyjść”. Wiem, teraz sexy jest tylko otwarcie na środowiska homoseksualne i feministyczne. Gdyby się okazało, że wasze tolerancyjne żołądki zawsze reagują w ten sposób na inne zapachy, mogę polecić kilka naprawdę niezłych leków.
Z tekstem Kapeli jest taki problem, że zapewne sam autor nie wie do końca, o co mu tam chodziło. Nawet jeżeli wspaniałomyślnie uwierzę mu, że nie pisał na zamówienie PM lub redakcji KP, to co najmniej promował swoją, jakże genialną na tle podrzędnych kryminalików, książkę. Za jedno mogę mu podziękować – do tej pory sądziłem, że takie pamflety przeminęły wraz z Trybuną Robotniczą. Jaś Kapela dał mi Nową Nadzieję. Na pewno zna wiele mądrych słów, tylko jeszcze nie ma rozeznania, jak je z sensem wykorzystać. I tak, wiem, co to jest ironia. I tak samo to śmieszne, jak reklamowanie się zmyślonym cytatem z Jerzego Urbana. Może Sierakowski jeszcze nie zdążył całej redakcji powiedzieć, że podpieranie się w jakimkolwiek kontekście tym panem, jest już naprawdę obciachowe.
I tylko się cieszę, że to nie moja bajka, ani mój świat. Bo gdyby to była moja nowa lewica, niechybnie wyjechałbym do Wenezueli.
PS. Polecam repliki Jakuba Żulczyka i Wojciecha Wencla (co za czasy, Wencel broni Świetlickiego!).