sierpień 2008


Jakiś czas temu napotkałem na termin “slow blogging”, który w dużej mierze oddaje moje pisanie ostatnio. Dzięki dla tych, którzy się dopytywali co i jak (tak, tak, znaleźli się i tacy! ;) Dzięki przede wszystkim za pewien głos z daleka, który mnie skłonił, żeby jeszcze nie kasować KNO. A., wiesz, że to o Tobie, prawda?

Blog Day był pretekstem do powrotu. Spróbuję pojawiać się częściej, pisać za to krócej, ale bardziej osobiście. Bez przydługich definicji, biografii i innego mądrzenia się. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie.

Tę notkę wyprosił sobie vjelobarvny ;)

Kiedy ktoś mnie pyta, po co jest Blip, bardzo trudno jest udzielić mi prostej odpowiedzi. Nie będę się nad tym dzisiaj rozwodził, wspominam o tym tylko dlatego, że to Blipowi właśnie (a dokładniej dagrosso) zawdzięczam swoją najnowszą muzyczną fascynację i miłość. Nazywa się SoKo.

Chociaż nie umiem się specjalnie poruszać po MySpace, to muszę jednak docenić udział tego serwisu w promocji wielu niszowych projektów. Projektów, które bez podobnego okna na świat pewnie leżałyby po prostu w szufladzie. SoKo swój rozgłos także zawdzięcza MySpace. Ktoś gdzieś usłyszał jej piosenki, spodobały się, zdecydował się zagrać je w radio i lawina ruszyła. No, lawina to może jeszcze zbyt duże słowo, ale dziewczyna została już zauważona i nawet zaliczyła występ na Pukkelpop. A to już jest coś.

Ok, do rzeczy, co jest w niej takiego? Bezpretensjonalność, ujmująca szczerość, dziewczęcy urok, prawdziwość. Jakoś nie przeszkadza, że gubi tekst na koncertach, nie razi jej trochę niechlujne, momentami, śpiewanie. Przywodzi mi na myśl nowojorskie granie niezależne, to taka jeszcze nieoszlifowana wersja CocoRosie, tylko bliżej ziemi.

A poza wszystkim, ma ujmujący francuski akcent, chociaż korzenie polskie. I jest naprawdę całkiem urocza. Nie wydała jeszcze nawet płyty, ale niewątpliwie ma potencjał. Już wkrótce chyba będzie musiała uzupełnić swoje bio na MySpace, gdzie na razie pisze: “don’t know what to say! i have no life at all!”. No i jak tu jej nie lubić.

Od tego wszystko się zaczęło, video do “I’ll kill her”:

Trochę łobuzerskie, z lekka infantylne, ale nie mam zastrzeżeń. I ten akcent :)

Tutaj większa próbka jej możliwości.

SoKo, zapraszam do Polski. Jakbyś szukała miejsca do koncertowania w Poznaniu, daj znać ;)

Blog Day 2008

Dzisiaj większa część blogosfery pochłonięta jest Blog Day’em, czyli z polska mówiąc, po prostu Dniem Bloga. Nie będę z tej okazji wdawał się w genezę święta, tylko krótko o zasadach – każdy biorący udział w akcji bloger publikuje notkę, w której poleca swoim czytelnikom 5 innych blogów. Proste, nawet dla mnie ;) A tak na marginesie pomyślałem, że każda okazja jest dobra, żeby wprowadzić trochę zmian w KNO i spróbować dokonać małej reaktywacji, postaram się o więcej wpisów, za to krótszych. Ale teraz, do rzeczy.

Wbrew pozorom, nie jest wcale tak łatwo zdecydować się tylko na 5 blogów, podczas gdy mój Google Reader aż furczy od różnorakich subskrypcji. Jednak, zasady przecież zobowiązują. Gwoli wyjaśnienia, kolejność jest całkowicie przypadkowa i nie ma najmniejszego znaczenia (a przynajmniej tak mi się wydaje ;)

1. Daft Punk Is Playing at My House – z różnych powodów – bo jest poznański, bo jest o muzyce i umiejętnie łączy to z takimi “historiami z życia wziętymi”. Dobrze się czyta. Mam nadzieję, że ostatni wpis nie jest tak naprawdę ostatni, bo byłoby szkoda.

2. Blog Zuzanki – bo niezależnie od tego, o czym Zuzanka pisze (a pisze i o książkach, i o fimach, i o Poznaniu, i o jedzeniu, i jeszcze ma czas na inne wpisy ;) to zawsze jest lekko, ale z polotem. Aż czasem zazdrość zżera ;) Może się powtórzę, ale po prostu dobrze się czyta :)

3. Alkos – photo a day – jeżeli ktoś zamiast słowom, woli oddać się urokowi obrazów, polecam. Nie znam się na zdjęciach, ale lubię oglądać te dobre. Autor fotobloga dokumentuje codzienne życie Dublina za pomocą aparatu. Lubię powracać do miejsc, które już kiedyś widziałem, a Irlandia na tych zdjęciach jest właśnie taka, jaką zapamiętałem.

4. Piksele – też do oglądania, ale w zupełnie innej formie. Obrazkowa wizja współczesnego świata, związków, relacji międzyludzkich etc. Dowcipnie, często bardzo boleśnie.

5. Wytrawne ucho w czwartym wymiarze – to nie zawsze muzyka, którą znam, ale zawsze jestem pod wrażeniem ogromu informacji, jakie możemy znaleźć na tym blogu. Jeśli lubicie poszukiwać wśród nowego jazzu, elektroniki czy niezależnego hip hopu, nie będziecie zawiedzeni. Naprawdę, jest jeszcze dużo do odkrycia.

Do końca dnia jeszcze daleko, zachęcam wszystkich do udziału, tutaj oficjalna strona projektu.