Wiem, że cała piątka moich czytelników z niecierpliwością wyczekuje już notki poświęconej Mogwai ;) Mam dobrą wiadomość – udało się, tym samym będzie to premiera cyklu o panteonie sław na Off Festiwalu.
Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy ich usłyszałem. Było to jednak na pewno dawno (skoro nie pamiętam), a jednak w mojej prywatnej fascynacji niewiele się pod tym względem zmieniło. Mój profil Last.fm cały czas mówi, że Mogwai jest na Top 5 wszechczasów. Dlaczego?
Początki grupy to rok 1995 i miasto pod nazwą Glasgow. Jak to zwykle bywa w tego typu przypadkach, panowie spotkali się w klubie na jakimś koncercie i pomyśleli: dlaczegóżby nie? W ciągu dwóch pierwszych lat działalności czwórka muzyków przygotowała mnóstwo materiału, który wszedł później na wydawnictwo Ten Rapid. Jak najprościej opisać ich styl? Musiałbym wrzucić kilka skomplikowanych sformułowań, w rodzaju postrock-ambient-hardrock (a co niektórzy szukają tu nawet elementów punkowych), ale niedawno przeczytałem genialne określenie, które jak ulał pasuje do Mogwai (chociaż powstało na potrzeby innej formacji, Explosions in the sky): gramy cicho, a kiedy wszyscy już myślą, że to będzie ballada, nagle przechodzimy na wyjątkowo mocne brzmienie w refrenie. I w tych kilku słowach można na upartego zawrzeć sposób komponowania utworów przez Szkotów. W ich muzyce liczy się jednak coś bardziej unikalnego i trudniejszego do zdefiniowania – nazwę to klimatem (pewnie wiecie o co mi chodzi).
W moim przekonaniu, zespół ma na koncie co najmniej trzy albumy absolutnie genialne. Young team, Come on die young i Rock action to dla mnie były bez słabych punktów, w których – mimo wielokrotnych odsłuchań – zawsze znajduje to, co dla mnie w muzyce najistotniejsze – energię i siłę. Trochę się czuję w tej chwili tak, jakbym tańczył o architekturze; pisanie o muzyce w ogóle jest trudne, ale opisywanie tego, co z dźwiękami robi szóstka z Glasgow wydaje się być prawdziwą mision impossible. Bez wątpienia jednak formacja Mogwai jest jedną z najważniejszych w tej chwili propozycji na scenie nowoczesnego rocka. Lekko zawieszeni pomiędzy tradycją a przyszłością, nie wypierają się postrockowych korzeni, ale równie chętnie poszukują nowych ścieżek w muzyce. Mieszanka łagodności, melancholii i szczypta depresji wciąż przyciąga nowych fanów.
Grupa pojawiła się raz w Polsce, w 2003 roku. Za parę dni, w Mysłowicach, będzie następna okazja, żeby zobaczyć ich na żywo. Nie mam wątpliwości, że będzie to wydarzenie jedyne w swoim rodzaju, według mnie zapowiada się nawet na najbardziej interesujący moment całego Off Festiwalu. Panie i Panowie – wielka gwiazda – grupa Mogwai, przed Wami: